Posty

Podsumowanie czerwca i lipca 2016

Obraz
Czerwiec i lipiec upłynęły nam pod znakiem zapytania . Spędziłyśmy te miesiące raczej leniwie chociaż udało nam się parę razy pojechać na agility . Milka opanowała tunel i naziemne hopki ( dopóki nie schudnie nie może skakać ) , nauczyła się ok 5 nowych komend no i parę z dotychczasowych trochę udoskonaliłyśmy . Z początku wakacji odbyłyśmy dwie całodniowe wędrówki w towarzystwie Lady i Luizy ( pisałam o nich w poprzednich postach ) , było też sporo spacerów ze Skazą i Kingą . Milka nauczyła się obiegów co bardzo nam się przyda w dalszych treningach agility ( które też stoją pod znakiem zapytania ) . W sierpniu oprócz mojego wyjazdu na obóz mam w planach odchudzenie beaglaka do magicznej masy 13-14 kilogramów . Zaczęłyśmy się przygotowywać do nauki chodzenia na przednich łapach ( ale najpierw zbudujemy masę mięśniową ) czytaj pies wchodzi tylnymi łapami na stołki itp. i  na tym na razie poprzestaniemy .  Co do sportów kynologicznych to mam w planach dogfris...

Spacerowe kłopoty ...

Obraz
Ten post będzie się troszeczkę różnił od dotychczasowych , a mianowicie będzie troszkę o mnie , a raczej o tym co uważam za najbardziej denerwujące na spacerach z psem . Podczas mojej sześcioletniej egzystencji z psami ( Milka jest moim drugim psem ) zdążyłam wytypować 4 najgorsze  sytuacje ( według mnie ) z którymi zderza się psiarz na wsi i czasami w mieście . 1. Psie odchody A właściwie nie sprzątanie psich odchodów . Na wsi raczej trudno znaleźć osobę , która sprząta po swoim psie bo praktycznie nikt z psem tam nie wychodzi ale jest to powszechne zjawisko w mieście kiedy to nie wiadomo nawet , która kupa na trawniku jest naszego psa . Najczęstszą wymówką w takich sytuacjach jest " nikt nie sprząta , to czemu ja miałbym posprzątać po swoim psie " jest to przykre ponieważ większość psiarzy nawet tych którzy sprzątają po swoim psie później za to płaci w mniejszym lub większym stopniu m.in dużą  ilością tablic z zakazem wstępu psów na trawniki , plaże , boiska itp. A wys...

Wodowanie !

Obraz
Cóż mamy się czym chwalić :) Pierwsze wodowanie od dwóch lat , pokonałyśmy wreszcie częściowo strach przed wodą . Bigos bez obawy wchodził do zalewu , problemy zaczęły się gdy wypływałyśmy dalej niż pies dosięgał łapami , wtedy bajgel od razu zawracał na plaże . Było parę skoków z molo ( częściowo zainicjowanych przeze mnie ale liczy się , że pies chętnie z powrotem wracał na kładkę i skakał ) . Dzień spędziłyśmy w towarzystwie Luizy i Lady ( która okazała się prawdziwą wydrą ) i naszego fotografa Kingi :) . Udało nam się nawet spuścić Milkę ( choć cały czas bałam się o życie osób będących na plaży ). Pies spokojnie reagował na ludzi , a nawet szczeże mówiąc ich nie zauważał. Okazało się , że piasek jest idealnym miejscem na odpoczynek. Do domu wróciłyśmy autobusem i jestem szczególnie zadowolona z zachowania bajgla bo było to nasze pierwsze podróżowanie środkami komunikacji miejskiej  ,Następne dni też były owocne w sukcesy i dużo spacerów m.in. ze S...

Socjal, socjal,socjal i jeszcze raz socjal ...

Obraz
Sobotni spacer był planowany od tygodni. Wszystko było mniej więcej ustalone - ja w sobotę rano po zajęciach biorę psa i z koleżanką jedziemy busem do Luizy na spacer z psami i mini sesje ale cóż jak zazwyczaj jest jakiś zgrzyt otóż w piątek o 17.00 okazało się , że noc spędzę u babci ( są tego zalety bo mieszka blisko Luizy ) żeby mieć bliżej na zajęcia dodatkowe, plus nie wiadomo było czy nasz fotograf zamierza z nami jechać. Na dodatek  moja babcia nie toleruje psów w domu . Koniec końców o 18.30  wylądowałam pod drzwiami mojej babci z trzema plecakami, aparatem, siatką z psim jedzeniem , legowiskiem pod pachą i ze smyczą z psem w ręce .        nasza mini podróż  zaostrzony rygor u babci  Milka i Ares  Ares  No cóż jakoś wytrwałyśmy do soboty , Milka miała mały socjal z psem babci Aresem ,a o godzinie 14.00 wyruszyliśmy z Luizą i Lady ( cocker sp...